Schronisko Kocham Psisko

powstało z potrzeby serc. Tych ludzkich i tych psich. Z dala od ludzi. Na skraju lasu, gdzie spokój i cisza malowana jest ptasim śpiewem. Takie miejsce wymyśliliśmy sobie do zamieszkania. Zabraliśmy ze sobą nasze dwa psy. Starszą sunię kupioną 10 lat temu i  młodą 6 miesięczną znajdę przygarniętą z ulicy. Dwa nasze stare koty też nie pogardziły nową miejscówką. Żyliśmy sobie tak spokojnie prawie pół roku, aż do momentu, kiedy przyszedł do nas Adaś, czarny terier, który postanowił u nas zamieszkać. Wystawiany kilkakrotnie za płot, uparcie wracał demonstrując swoją determinację. Ograniczeni jeszcze wtedy standardowym myśleniem, jak pies i dwie suki? Trzy psy w domu? To niemożliwe. Postanowiliśmy zawieźć psa do schroniska. Dojechaliśmy na miejsce i doznaliśmy szoku.

Odór, małe klatki, szczekające psiaki skaczące do krat i długi, długi ciąg psiego nieszczęścia. Po tym doświadczeniu każdy pies znaleziony zostawał u nas. Tola została znaleziona w lesie pod samochodem, Benek w pół sparaliżowany leżący przy drodze. Sara płochliwa sunia, dla której człowiek był tylko samym złem. Zbudowaliśmy letni kojec dla naszych psów, ogrodziliśmy ponad 2 hektary terenu, żeby psiaki miały swój wybieg. Wyczuleni na psie nieszczęście, pomogliśmy sąsiadom w przeprowadzeniu adopcji ich szczeniaków do dobrych domów, żeby nie skończyły na wiejskim łańcuchu. Zbudowaliśmy też nowy kojec dla maluchów, żeby miały gdzie mieszkać w tym czasie.

W niedługim czasie nasza znajoma z PTOZ Pionki Ela widząc pusty kojec poprosiła o przechowanie ich fundacyjnego psiaka jako dom tymczasowy. Potem okazało się, że okoliczne gminy mają podpisane umowy z kontrowersyjnymi schroniskami. Naturalną potrzebą było stworzenie alternatywy dla tych biednych  psiaków. Tak powstało schronisko przytul, a potem kocham psisko. Chcieliśmy, żeby psiaki skrzywdzone przez los miały swoje bezpieczne i troskliwe miejsce na ziemi do czasu znalezienia nowych domków.

Zdecydowaliśmy, że wybudujemy własne schronisko. Inne od wszystkich. Miejsce pełne miłości, wrażliwości. Prace ruszyły z kopyta. Robimy to! I tak powstało Przytul psisko, które po pewnym czasie przekształciło się w Kocham Psisko. Ciągle ulepszamy nasze schronisko. Zastanawiamy się, jak polepszyć los tych biednych, często porzuconych istot, jak umilić im czas oczekiwania na nowy dom. Życie za kratami, to ciężkie przeżycie. Każdy przecież chce czuć się kochany. Na szczęście w weekendy zaglądają do nas wolontariusze i wspólnymi siłami otaczamy pieski dodatkową czułością. Potrzeby są ogromne piesków mamy u siebie coraz więcej, dlatego w tym roku musieliśmy powiększyć schronisko o dodatkowe kojce. Każdemu z psiaków chcieliśmy stworzyć jak najlepsze warunki, ale wiadomo. Dom to zawsze dom, dlatego staramy się na 200%, aby najszybciej znajdować kochające Rodziny dla naszych podopiecznych. Zdjęcia, które otrzymujemy po adopcji psiaka, jego szczęśliwe, roześmiane oczy, to dla nas największa nagroda za to co robimy. Ogromnie cieszy nas, że gdzieś tam na świecie jest już spora ilość pokochanych serduszek, którym mogliśmy pomóc.

Prowadzimy Instagram kochampsisko, Facebooka, Olx. Szukamy gdzie możemy. Każde kochane ramiona są dla nas na wagę złota. Zdjęcia, które otrzymujemy po adopcji piesków, już kiedy zaaklimatyzują się w nowym miejscu, to dla nas największa nagroda i satysfakcja. Pies ma dom, Mamcie, która go rozpieszcza, Tatę, który uwielbia z nim spacerować. Nic nie cieszy jak widok kochającej rodziny. Pamiętajcie kochani, warto adoptować i dać szansę kundelkom ze schronisk, ich wdzięczność i oddanie są nie do opisania.